Mataszkowy Przewodnik: Wojnowo, czyli śladami trzech wyznań

Piękna przyroda, fascynująca historia, ciekawe zabytki i wielokulturowość. W poszukiwaniu tych wszystkich elementów zapraszam na Mazury, do Wojnowa – niewielkiej wsi w powiecie piskim, zaledwie około 6 km od Rucianego-Nidy. Historia Wojnowa od początku związana jest ze staroobrzędowcami, zwanymi także starowiercami, czy filiponami. W XVII wieku patriarcha Nikon wprowadził w Rosyjskim Kościele Prawosławnym reformy, polegające przede wszystkim na korekcie ksiąg liturgicznych i reformie rytuałów kościelnych. Przeciwnicy owych reform – zwani staroobrzędowcami właśnie od poglądów związanych z pozostaniem przy dotychczasowych obrzędach, zwyczajach – byli prześladowani za swoje religijne przekonania i musieli emigrować. W latach 30-tych XIX wieku dotarli na Mazury. W 1836 roku Ławrientij Rastropin założył niewielką pustelnię. Na jej miejsce wybrał brzeg jeziora Duś. Pustelnia ta została w 1847 roku przekształcona w klasztor męski, w latach 1852-1867 przezywający swój rozkwit. Wówczas przeorem był Paweł Pruski. Wyjechał on jednak z Wojnowa do Rosji i przeszedł na jednowierstwo, czyli pozostał przy obrządku sprzed reformy Nikona, ale w jedności z Kościołem prawosławnym. Spowodowało to duży kryzys wśród staroobrzędowców. Udaną próbą jego zażegnania było sprowadzenia do Wojnowa młodej zakonnicy Eupraksji. Wykupiła ona klasztorne zabudowania, dzięki czemu stały się one żeńskim klasztorem staroobrzędowców, funkcjonującym do 2006 roku, czyli do śmierci ostatniej mniszki, Fimy Kuschmierz. Trochę wcześniej, w 1972 roku zmarła ostatnia przeorysza, Antonina Kondratjewa. Przed śmiercią zapisała klasztor i ziemię mniszkom i Leonowi Ludwikowskiemu. Zobowiązał się on do opieki nad mniszkami i dobrami klasztornymi. Po śmierci pana Leona obowiązki te przejął jego syn, Krzysztof, a obecnie pieczę nad klasztorem sprawuje pan Tomasz Ludwikowski, razem z żoną Urszulą. Klasztor został wspaniale wyremontowany i odrestaurowany. Dzięki temu i dzięki uniknięciu zniszczeń w czasie działań wojennych 1945 roku możemy dziś oglądać oryginalne, znakomicie zachowane obiekty, położone przepięknie wśród mazurskiej przyrody.

Jak się dostać do Wojnowa? Najłatwiej od strony południowej – skręcić z DK 58 w kierunku Ukty. Do klasztoru – po około 700 m należy skręcić w lewo, w gruntową drogę. Oczywiście, poprowadzą nas bardzo dobrze odpowiednie drogowskazy. Doprowadzą nas najpierw do bramy, a potem do furty, nad którą znajdziemy ikonę. Rzecz jasna, najważniejszym obiektem całego klasztornego założenia jest sam klasztor, podzielony wewnątrz na kaplicę z ikonostasem i część klasztorną. Od zachodu przylega do niego charakterystyczna wieża z zawieszonym na szczycie dzwonem.

Koniecznie trzeba zobaczyć też pozostałe zabudowania klasztorne – w jednym z nich możemy m.in. nabyć lokalne pamiątki i książki związane ze staroobrzędowcami oraz regionem. Koniecznie trzeba też zejść na niewielką plażę nad jeziorem Duś oraz zobaczyć stary cmentarz staroobrzędowców, położony nad brzegiem jeziora. Co ciekawe, choć to cmentarz, na którym grzebano mniszki, to pochowano na nim także zmarłych członków rodziny Ludwikowskich, wyznania katolickiego. Już w tym miejscu czuć więc wielokulturowość i wielowyznaniowość tego niezwykłego miejsca.

A to jeszcze nie wszystko. Po wizycie w klasztorze staroobrzędowców trzeba koniecznie wyruszyć na północ wsi. Po drodze zobaczymy ciekawą, lokalną i historyczną zabudowę – niektóre z domów mają jeszcze drewniane, zdobione ganki. Po prawej stronie zobaczymy również, stojącą przy drodze ceglaną molennę. Cóż to takiego? To dom modlitwy staroobrzędowców właśnie, zbudowany w latach 1923-1927.

Nadal czynny, nadal użytkowany zgodnie ze swoim pierwotnym przeznaczeniem, co oznacza, że nadal możemy spotkać w Wojnowie staroobrzędowców. Nie jest to jednak pierwsza molenna w tym miejscu, poprzednia – drewniana – spłonęła. Architektura, choć prosta, to jednak ciekawa, a przypominająca bardziej ewangelickie kościoły.

Molenna staroobrzędowców nie jest ostatnią świątynią, jaką można zobaczyć podczas zwiedzania Wojnowa. W północnej części wsi, przy drodze do wsi Osiniak-Piotrowo już z daleka zobaczymy architektoniczną, biało-błękitną perełkę. To cerkiew pw. Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny. Zbudowana, podobnie jak molenna w latach 20-tych minionego stulecia. Początkowo służyła jednowiercom, o których wspomniałem na początku wpisu. Po II wojnie światowej, od 1946 roku znajduje się pod jurysdykcją Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. Co ważne dla turystów – można ją zwiedzać, chociaż nie wolno fotografować wnętrza. Koniecznie jednak trzeba je zobaczyć, a dla chętnych czeka mały, ale znakomicie zaopatrzony sklepik z pamiątkami, wśród których możemy kupić m.in. piękne miniaturowe ikony.

Skoro jesteśmy przy cerkwi, to koniecznie musimy zobaczyć, znajdujący się kilkanaście metrów dalej kolejny klasztor, ale nadal czynny i nie staroobrzędowców, a prawosławny – monaster. Zbudowano go w latach 30-tych ubiegłego wieku. Zobaczyć go możemy jedynie zza ogrodzenia, z zewnątrz.

Pierwszy raz odwiedziłem Wojnowo latem, podczas pięknej, sierpniowej pogody, spokojnego popołudnia. Urzekło mnie swoją ciszą, niezwykłością, także swoistą tajemniczością. Postanowiłem, że wrócę tam i że napiszę książkę – kolejną mataszkową książkę. Wojnowo stało się tym samym dla mnie jednym z ulubionych miejsc, do których zawsze chętnie wracam i Wam również je polecam. Koniecznie!


Źródła:

Jedna uwaga do wpisu “Mataszkowy Przewodnik: Wojnowo, czyli śladami trzech wyznań

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.